Bogusław Fiedor, Stanisław Gomułka, Krzysztof Jajuga, Tadeusz Kowalski, Witold Orłowski i Andrzej Wojtyna - najwybitniejsi polscy ekonomiści byli bohaterami II dni UEP i - jak powiedział prof. Gorynia, rektor UEP - podczas debaty poświęconej 20-tej rocznicy transformacji, prezentowali swoje „zapładniające myśli". Jakie?
- Kobieta odczuwa komfort finansowy, jeśli jej mąż zarabia więcej od szwagra. Gdy jest odwrotnie, dąży do tego, by dochód w jej gospodarstwie domowym był przynajmniej równy z tym, jaki uzyskuje się w domu jej siostry - mówił prof. Andrzej Wojtyna, członek Rady Polityki Pieniężnej, odpowiadając na pytanie dotyczące wpływu transformacji rynkowej na dyspersję dochodów. - Bogactwo jest względne i zależy od indywidualnego odczucia każdej osoby - dodał.
Podczas debaty pt. „Polska transformacja gospodarcza: 20 lat później", jaka odbyła się w auli UEP 20. stycznia, zaproszeni ekonomiści omawiali trzy zagadnienia: problem wpływu transformacji rynkowej na dyspersję dochodów, kwestię integracji i otwarcia polskiej gospodarki na współpracę z innymi krajami oraz jej udział w globalizacji, a także konkurencyjność międzynarodową Polski.
Panel dyskusyjny był o tyle ciekawy, że niemal każdy z uczestników prezentował nieco inny aspekt poruszanych zagadnień. Prof. Krzysztof Jajuga zauważył, iż poziom rozwarstwienia dochodów zależy od tego, jak go mierzymy. - Możemy brać pod uwagę jedynie średnią albo wariancję i uzyskamy inne wyniki - powiedział. Po czym dodał: - Poziomy uzyskiwanych dochodów zawsze były różne na wsi i w mieście, na wschodzie i na zachodzie Polski, a wynikającej z nich dyspersji nie należy wiązać z transformacją.
Dla prof. Witolda Orłowskiego, głównego doradcy ekonomicznego PricewaterhouseCoopers, zróżnicowanie w dochodach między miastem a wsią jest sprawiedliwe i pożądane. - Bezpodstawne były socjalistyczne postulaty, w których domagano się dokładnie takich samych zarobków na wsi, jak w dużych aglomeracjach.
Jego zdaniem, w liczbach bezwzględnych prawie wszyscy zyskali na transformacji, a rozgoryczenie pewnych grup jest naturalne. - Wielu Polaków ma niskie kwalifikacje (np. na wsi) i nie widzę potrzeby zwiększania ich dochodów. Bardziej wskazane jest wyrównywanie szans, a nie pensji - tłumaczył. - W ciągu ostatnich 20 lat znacznie podniósł się poziom merydokracji, czyli uzależnienia wysokości zarobków i pozycji społecznej człowieka od jego wykształcenia - zauważył prof. Tadeusz Kowalski, kierownik Katedry Strategii i Polityki Konkurencyjności Międzynarodowej w UEP.
W drugiej części panelu ekonomiści zgodnie orzekli, iż nie należy oceniać kwestii otwartości polskiej gospodarki jedynie poprzez pryzmat kryzysu gospodarczego. Nie ucierpieliśmy tak, jak inne kraje, bo nasza gospodarka jest nadal stosunkowo słabo z nimi powiązana. - Mieliśmy szczęście, że nie byliśmy w strefie euro w chwili wybuchu kryzysu. Zyskaliśmy w krótkim okresie na deprecjacji europejskiej waluty, jednak w dłuższej perspektywie, kraje przechodzące przez kryzysy, osiągają wyższy poziom rozwoju - zaznaczył prof. Wojtyna. - Członkostwo Polski w UE pozwala amortyzować negatywne skutki globalizacji - dodał prof. Bogusław Fiedor, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.
- Trzeba podkreślać nasze przewagi komparatywne, wówczas wzrośnie eksport i zyskamy więcej na otwartości polskiej gospodarki - zauważył prof. Kowalski.
Ostatnia część debaty poświecona była konkurencyjności Polski na arenie międzynarodowej. - To, że znajdujemy się na końcu światowych rankingów, nie znaczy, że jesteśmy niekonkurencyjni. One nie pokazują prawdy, bo są dostosowane do definicji konkurencyjności sporządzonych przez kraje wysoko rozwinięte, a nie takie jak Polska - mówił prof. Orłowski. - Konkurencyjność Polski wynika z stosunkowo niskich cen i płac w naszym kraju. Poniekąd płacimy za brak nowych technologii - musimy szukać innych rozwiązań na wzrost eksportu, bo dotychczasowe nie jest zadowalające - podkreślił prof. Stanisław Gomułka, nowy doctor honoris causa UEP.
Prof. Kowalski zauważył, że niskie miejsce Polski w światowych rankingach prawdopodobnie wynika z faktu, że mierniki konkurencyjności są często oparte na subiektywnych odczuciach, a nasi rodacy mają tendencję do narzekania. - Pietą Achillesową Polski jest brak zaufania do instytucji, co ma ogromny wpływ na poziom konkurencyjności - dodał. Z tym sądem zgodził się prof. Jajuga.
Po debacie był czas na pytania z sali, z którego chętnie skorzystali profesorowie naszej uczelni. Pełen zapis debaty jest dostępny na stronie: www.live.ue.pl.
KATARZYNA ANTONIAK
Twój może być pierwszy!