Egzamin przyrządzony po studencku – czyli przepis na sesję, która nie jest obsesją

poniedziałek, 22 lutego 2010 roku. 21:06

  Egzaminacyjne tygodnie już za nami. Za oknem widać... wyrzucane w euforii wykorzystane notatki, a na ulicach uśmiechnięte twarze wolnych od jarzma sesji studentów. Idealne studia to dla wielu studia bez egzaminów, ale skoro te istnieć muszą, warto podyskutować, które formy są najbardziej przyjazne. Oto zaliczenie ze studenckiego przepisu.

Aby egzamin smakował studentom, uformujmy go w konkretny kształt. Dopasujmy go do potrzeb studentów, które 54 osoby wyraziły w ankiecie przeprowadzonej przez „BrzytwAE" w ostatnim tygodniu stycznia. Kasia z III roku WZ uważa, podobnie jak co drugi ankietowany: - Najlepsze są testy jednokrotnego wyboru. Zaznaczam odpowiedzi bez większego zastanowienia. Taki egzamin idzie mi szybko i sprawnie.
Jej kolega z grupy, Artur, dodaje: - A najważniejsze, że potem nie ma wątpliwości, co do interpretacji odpowiedzi. Test jest po prostu jednoznaczny.
Poza tym taka forma egzaminu jest prostsza do sprawdzenia przez prowadzącego, a dzięki temu skraca czas oczekiwania na wyniki, co jest jej niewątpliwą zaletą.
Nie wszyscy lubią jednak takie składniki. - Ja zdecydowanie lepiej wykazuję się
w teście mieszanym z pytaniami otwartymi i zamkniętymi - komentuje Marysia studentka I roku WZ, studiów magisterskich, która podziela smak co trzeciego pytanego studenta UEP. Zdaniem Ani z II roku WGM test mieszany pozwala zaliczyć dzięki pytaniom testowym („bo zawsze się coś ustrzeli"), natomiast pytania otwarte umożliwiają lepsze wykazanie się wiedzą, a czasem nawet zaskoczenie wykładowcy tak, że „podwyższa ocenę". Marcin z III roku WGM też woli pytania otwarte: - Podyktowane pytania mnie przeraziły, więc na każde umiałem odpowiedzieć zaledwie po jednym zdaniu. Był też na szczęście temat Międzynarodowego Funduszu Walutowego, którym akurat się interesuję. I napisałem tak przekonująco, że dostałem 4.0, bo według sprawdzającego „należy doceniać pasjonatów".
Jeśli natomiast podejdzie się z opisaną przez Marcina pasją także do egzaminów ustnych, to co czwarty student UEP uważa, że w takiej formie sprawdzanie wiedzy osiąga się dużo lepsze wyniki! Ale czy tylko rzetelna wiedza prezentowana podczas takiego egzaminu ma znaczenie? - Uwielbiam odpowiadać ustnie - ekscytuje się studentka II roku WE, która pragnie zachować anonimowość. - Dobre przygotowanie merytoryczne to jedno, ale tu mam także możliwość nawiązania kontaktu wzrokowego, uśmiechnięcia się do prowadzącego, pokazania zakłopotania przy błędnej odpowiedzi, albo poproszenia o pytanie naprowadzające - mogę dołożyć wszelkich starań, by nie tylko egzamin zdać, ale przede wszystkim zaliczyć go na satysfakcjonującą ocenę. Nigdy nie wyszłam z egzaminu ustnego z niższą oceną niż 4.0 - dodaje. Tylko pozazdrościć, a potem... - Przygotować wszystkie techniki perswazji, a nawet NLP (neurolingwistyczne programowanie) po to, by zachwycić egzaminatora także niewerbalnie - zauważa Ada, studentka III roku WGM oraz psychologii na UAM.
Cóż więc należy podać studentom w następnej sesji, żeby egzaminy nie stanęły im ością w gardle? Z pewnością obszerna karta egzaminacyjnych dań odniosłaby sukces, bo jak widać, nie dla każdego pisemne milczenie jest złotem, a mowa srebrem...

JOANNA OBERC

Można wysłać do maksymalnie 3 osób. Adresy e-mail oddzielone ";"

Komentarze:

Brak komentarzy!
Twój może być pierwszy!