Blog

*To był długi dzień

31 marca 2008

Prasa to ciężka sprawa. Dosłownie i w przenośni. Noszenie magazynów - tygodników i periodyków, by móc je wystawić dla was na specjalnym stoisku było naprawdę niełatwym zadaniem. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że większość redakcji stanowią redaktorki - drobne, wiotkie, etc. Jednak jak pokazał dzisiejszy dzień - jak się, chce to się da.Jak się chce to się nawet uda - a wydaje mi się, że nasz dzień Brzytwy na AE był bardzo udany. Kolorowa okładka przyciąga - co znów potwierdziło się w praktyce. Mam nadzieję, że uda nam się tak przyciągać częściej.

 

Justyna

*Po chwilowej nieobecności wracamy pełną parą.

9 listopada 2007

Na Forum SKNów - byliśmy. Nowy Xpress - rozdaliśmy. Mówiąc krótko - znów nauczyliśmy się czegoś. I to jest ten najprzyjemniejszy aspekt naszej pracy. Kto nie wierzy niech... sam spróbuje - parafrazując, może nieco nieskładnie.

Jak to się stało, że Brzytwa nagle stała się SKNem? Nijak. Nic się nie zmieniło - nadal jesteśmy organizacją - po prostu wielu naszych członków jest również publicystami działającymi w Kole. Nasza współpraca jest bardzo ciasna, mamy też nadzieję, że będzie owocna. Pierwsze nasze dziecko w tym roku wróży raczej dobrze, choć czasem trzeba było tłumaczyć, że Xpress to nie ulotka - a do ulotek niechęć mają studenci chyba wpisaną w egzystencję, tak samo jak pośpiech pt. "nie dziękuję". A ja bardzo proszę - zwolnijcie. I życzę - miłej lektury 

 

JuSu 

*Ale w koło jest (nie)wesoło

15 maja 2007
 

Całkiem niedawno mury naszej akademii odwiedzili wielcy tego Świata - Hans Dietrich Genscher i Jan Maria Rokita. Podono pierwszy raz od kilku lat wydarzenie na AE cieszyło się tak wielkim zainteresowaniem - i nie mam tu na myśli tylko studentów bo i same media przybyły tłumnie. Jednak nie o wydarzeniu postanowiłam tu napisać a o pewnej różnicy zdań o nim.

Otóż studenci, którzy jako widownia uczestniczyli w debacie w ogromnej większości nie pozostawili na niej suchej nitki. Nie podobał się tłum ludzi, brak miejsc siedzących, niewystarczająca ilość sprzętu do tłumaczenia, problemy z ze zrozumieniem zagranicznego gościa... Lista jest długa, więc nawet nie będę próbowała jej całej tu zamieścić.

Wspomniałam jednak o pewnej różnicy zdań. Okazuje się bowiem, że zupełnie inaczej całą imprezę odebrali ci uprzywilejowani, czyli dziennikarze, Ci na których czekały miejsca z napisem „Rezerwacja” oraz sami organizatorzy. Ich zdaniem wszystko było zapięte na ostatni guzik i guzik ten nie odpiął się nawet na moment. I tak dochodzimy do starej jak Świat prawdy – Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Większość z nas patrzy na debatę źle bo albo źle siedziała albo nie siedziała w ogóle.

 

*Majówkowy odpoczynek?

2 maja 2007

Wreszcie się zaczął długo oczekiwany weekend majowy. Teoretycznie męczyć powinni się tylko pracownicy sklepów (praktycznie wszystkie są otwarte), wąska grupa tych, którzy męczą się zawsze (lekarze, pielęgniarki, pracownicy MPK) i maturzyści (trzymamy za Was kciuki). Odpoczywać powinni wszyscy pozostali a zwłaszcza STUDENCI. Mają przecież cały tydzień aby zapomnieć o uczelni i robić NIC. Tylko czy na pewno? W gronie moich znajomych 5 osób nie skoczy na piwko bo nadrbia zaległości z magisterką - Do końca maja mam oddać całość a nie mam nawet 1wszego rozdziału - to Piotrek z UAMu. Przynajmniej 6 osób uczy się do przyszłych lub zaległych kół i egzaminów - Już w czerwcu wyjeżdżam z Polski, muszę wszystko zaliczyć teraz - Kasia z AE Kraków. A prawie cała moja grupa męczy się nad tekstem o debacie z Rokitą ;) (ja jeszcze nic nie mam a zapis ze strony AE mi się nie otwiera)
Również koła nie próżnują w długi weekend. Na naszą skrzynkę spływa teraz więcej korespondencji niż zazwyczaj. Koleżanka z zaprzyjaźnionego SKNu napisała, że jest molestowana o wysyłkę maili i obdzwonkę. A wszystko to w długi majowy weekend.
Czy ktos jeszcze chce mi wmówić, że mamy 7 dni wolnego?

 

 

*Nie taki diabeł straszny..

23 kwietnia 2007
 

Spotkania na szczycie to zawsze sporo stresu, powagi, górnolotnych założeń. Czasem kończą sie marnie, czasem jednak bardzo pozytywnie. Ci, którzy nas już trochę znają, wiedzą zapewne, że mieliśmy przez ostatnie tygodnie na pieńku z Parlamentem. Miało miejsce kilka bitew (w przenośni oczywiście) wielki bój nadszedł dziś. Bój z którego obie załogi wyszły zwycięsko. Niemożliwe? A jednak... I miejmy nadzieję, że do kolejnych bitew nie dojdzie.

 

*Obiektywizm w mediach?

21 kwietnia 2007

Nie jest łatwo być obiektywnym. Sprawa jest szczególnie trudna, gdy chodzi o ludzkie życie. Dostałam wczoraj maila od koleżanki. Maila długiego i smutnego, opisywał sprawę Jakuba z Poznania. Jakub trafił do angielskiego więzienia oskarżony o brutalny gwałt. Koleżanka zapytała, czy możemy opublikować historię Jakuba. Nie jest łatwo o obiektywizm. Nie możemy z całą pewnością powiedzieć, że Kuba jest niewinny. Nie możemy powiedzieć, że zawinił. Tworzenie magazynu – nawet studenckiego – zakłada obiektywizm tworzących go. Prawda jest jednak taka, że każdy z nas ma swoje zainteresowania, przekonania i preferencje. Postanowiłam opublikować historię Jakuba, dodałam link na portalu. Może nie powinnam. Uważam jednak, że każdy z nas powinien sam ocenić sytuację.  Podobną nie mylą się tylko ci, którzy nic nie robią.

 

Twarda

*Duże dzieci?

16 kwietnia 2007

Wkurzają mnie Ci, którzy zachowują się jak obrażone dzieci. Nic odkrywczego? Zapewne, ale jednak skądś się tacy ludzie muszą brać. Może nawet wiem skąd.

Ludzką rzeczą jest się mylić. W pewnym Gronie też się to zdarzyło. Grono to obraziło pewną Grupę. Dość mocno obraziło. Grupa przyszła i Grono pokrzyczała. Grono przeprosiło raz i drugi. Grupa się nie odzywała. Grono poprosiło o rozmowę. Grupa milczała. Grono, mimo braku komunikacji ze strony Grupy, przeprosiło ją publicznie. Nadal nic. To prawda – Grono przesadziło, tylko zastanawiam się czy z obrażaniem, czy z przepraszaniem.   

*Poznań: i znów pyry zamiast ziemniaków

15 kwietnia 2007

Są uczelnie i miasta, które zawsze mają przewagę nad AE i Poznaniem. W ten weekend Brzytwiarze pojechali do stolicy na konferencję Mediastudent. Nie uwierzę, że u nas coś takiego kiedyś mogłoby się wydarzyć. Goście(wymienię tylko 3, a było ich więcej) Grzegorz Miecugow z TVN 24, Danilel Passent z Polityki, Wojciech Tochaman min: pisze reportaże do Dużego Formatu Gazety Wyborczej. 2 dni warsztatów, rozmów i wymiany poglądów. Nic więcej nie dodam, bo znów skończy się narzekaniem :)

*Enfermedad = Inferno

3 kwietnia 2007

Tak jest - choroba to piekło. Zwłaszcza, jeśłi łamie w kościach, boli w gardle, cieknie z nosa a nie można zostać w łóżku.

Poznań napadł jakiś wirus. Gdzie nie spojrzeć ktoś kicha, smarka i łyka różne specyfiki by temu stanowi zapobiec. No i dopadło też mnie. A wszystko przez wirus zwany Magdus Dyngus. Nazwa powstała z połączenia imienia Magda, przyczyny mojej choroby i Śmungusa Dungusa, czyli dnia rozkładającego na łopatki najbardziej odpornych. A jak Magda stała sie przyczyną? A no przyszła taka kichająco - smarkająca w pobliże mojego biurka. I się zaraziłam:/ (ale nie tylko ja, bo i koleżanka z Rzymu też się zaraziła).

Dobra, idę kichnąć na Magdę, zaatakuję ją wirusem Twardus Odwetus... pa pa

*Weekend to fikcja...

1 kwietnia 2007
Czy Wy też macie wrażenie, że w weekend jest zawsze więcej pracy niż w pozostałe dni?

*Jak Promocja to Problem gwarantowany

26 marca 2007

Cóż, wczorajsze ye ye ye już jest trochę mniej ye ye ye, raczej y y y, a nawet yyyy - czyli dźwięk jaki wydają na egzaminie ci, którzy czegoś nie wiedzą a zostali o to zapytani. A dlaczego? To zapewne wiedzą wszyscy, którzy byli dziś na naszej akcji promocyjnej "11.40". Niestety, jak promocja to problem gwarantowany. Nam się strona nie pojawiła na czas :/ a już kilka munut później śmigała jak trzeba. Złośliwość stron internetowych.
Udało się natomiast z powodzeniem zatopić stare www - zawsze trzeba szukać tych pozytywnych aspektów:)

 

ps: jutro nowy XPress na AE

 

Twarda

 

 

   

*Nowa strona, stara BrzytwAE ye ye ye

25 marca 2007

Ye ye ye – tak zazwyczaj wyraża radość moja koleżanka. Ja dziś też jestem ye ye ye, bo już za kilka godzin naszym czytelnikom ukaże się całkiem nowe www. Stare, po kilku latach wiernej służby idzie na emeryturę (i nawet trochę mi smutno, bo brałam udział przy jego tworzeniu). Na emeryturę nie idzie natomiast nasza drużyna – wręcz przeciwnie, cały czas realizujemy nowe pomysły. I myślę sobie, że fajnie, że są jeszcze ludzie, którym się chce. Dzięki Brzytwiarze!!!

Twarda