- Chcę unieważnić stereotyp, że do AZS należą tylko mistrzowie sportu. Postawimy na rekreację, a nie na chore dążenie do wyników. Sport jest po to, by integrować – mówi Izabela Bylińska, nowa prezes AZS UEP.
Iza jest studentką I roku II stopnia komunikacji w biznesie na wydziale zarządzania i strategii biznesu na wydziale ekonomii. Prezesem zarządu AZS UEP została wybrana pod koniec listopada. Zastąpiła na tym stanowisku Jarosława Skowrońskiego.
MICHAŁ BAJON: Jak długo trzeba być aktywnym w AZS, by zostać wybraną na prezesa?
IZABELA BYLIŃSKA: Działam nieprzerwanie już od czterech lat. Zaczynałam od sekcji tenisa stołowego, gdzie pomagałam w organizacji turniejów. W sekcji poznałam Jarka Skowrońskiego, który szybko dostrzegł, że chcę robić coś dobrego dla AZS. Powoli wdrażał mnie w tajniki organizacji, a rok temu zostałam przez niego poproszona o zaplanowanie i przeprowadzenie gali „Sportowiec Roku UEP”.
Jarek pozostał członkiem AZS, ale nie jest w zarządzie - przewodniczy sekcji żeglarskiej i wspinaczkowej. Dopina też niedokończone sprawy, jak stypendia sportowe, które obecnie są przyznawane naprawdę niewielu osobom. Przede wszystkim jednak wciąż wspiera nas swoimi radami, a za jego kilkuletnie wysiłki w promowaniu sportu na naszej uczelni, chcę mu w tym miejscu serdecznie podziękować.
Dowodzenie sportowcami to odpowiedzialna funkcja. Co cię skłoniło do kandydowania?
- Uważam nieskromnie, że mam zdolności przywódcze. I zawsze lubiłam je rozwijać. Kierowałam samorządem uczniowskim w gimnazjum i liceum, na studiach udzielałam się w kołach naukowych. Teraz przyszedł czas na AZS, a pomysł kandydowania podsunął mi mój trener - mgr Dariusz Nowaczyk. To wyzwanie, któremu trzeba się w pełni poświęcić. Trochę się tego bałam, ale nie żałuję swojej decyzji.
W jakim kierunku podąży AZS pod twoją opieką? Co chciałabyś zmienić?
- Chcemy, by przynależność do AZS była powszechna na naszej uczelni. Zarówno wśród studentów, jak i pracowników. Pierwsze kroki zostały postawione: prof. Piotr Banaszyk, rektor ds. edukacji i studentów i miłośnik siatkówki, ma już legitymację ISIC AZS. Sport ma łączyć społeczność naszego uniwersytetu, ale też UEP z innymi uczelniami i ogólnie z Poznaniem. Jako zarząd jesteśmy otwarci na pomysły i inicjatywy studentów, bo to przecież do nich kierujemy naszą działalność.
AZS ma być dostępny dla wszystkich. Chcę unieważnić stereotyp, że należą do niego tylko mistrzowie sportu. Postawimy na rekreację, a nie na chore dążenie do wyników.
Jak bardzo doskwierają wam problemy finansowe?
- Kłopoty nie dotykają bezpośrednio działaczy, a sportowców. Zawodnicy wykładają z własnej kieszeni na stroje. A nawet na turniejach wewnątrz uczelni, zarówno od osób z AZS, jak i spoza organizacji, musimy pobierać drobne opłaty tak, by imprezy się bilansowały. Fundusze na działalność, które dostajemy od uczelni są jednymi z najniższych w kraju i praktycznie w całości przeznaczamy je na pokrycie wyjazdów zawodników na turnieje.
Mamy odłożone trochę pieniędzy od sponsorów, a przed świętami Bożego Narodzenia przedstawiliśmy Kompanii Piwowarskiej S.A 40-stronnicowy projekt współpracy. Byli pod wrażeniem. Czekamy na odpowiedź. Trzymajcie kciuki.
Rozmawiał MICHAŁ BAJON
Twój może być pierwszy!